Stacja blondynka
Blond zycie w wielu miejscach. A blondynka wiecznie ta sama :
Kategorie: Wszystkie | blondynka testuje | codziennik | na wesolo | off topic | tu byla blondynka | zaciazone notki
RSS
niedziela, 02 maja 2010
Jestem
na chwile.
strasznie poszukiwana jestem jak widze po guglu.
zamkne sie chyba gdzies indziej. jakby cos- to pukac na mejla :)
23:13, foreverblond
Link Komentarze (5) »
piątek, 17 kwietnia 2009
Chrzest
Bo postanowilismy ochrzcic Robala. Wszytko ok, dzisiaj byla wizyta ksiedza. Oczywiscie ksiadz Polak- bo jak to mowi moj ojciec- w kraju ich za duzo to sie rozlaza po swiecie. Przyszedl wywiad zrobic, od razu skomentowal ilosc moich butow (szczescie ze tylko zimowe wywalone, bo by na zawal padl). No i jakis niekontentny, iz wina nie zaproponowalismy i musial sie kawa zadowolic- swoja droga jak latwo widac po ludziach, ze by ryja umoczyli. No i przy tej kawie pierdoly zajmowaly rozmowe a nie chrzciny. Ja jestem antyklerykalna, mimo ze wierzaca. Wiec po godzinie gadek (obiecalam ze bede mila) zaczelam temat. No i wszystko ok do momentu jak sie okazalo, ze chrzestna to muzulmanka. No jakby byla protestantka tez byloby zle, ale muzulmanka to potwarz. Noz kurwa jego mac. Majac do wyboru hipokrytke katoliczke a muzulmanke z wielkim sercem biore muzulmanke. I nie ma gadki.  Po kilku mocnych przycieciach, ze decyzji nie zmienimy ksiadz prawie urazono-obrazony stwierdzil, ze nie bedzie postrzegana jako chrzestna tylko ewentualnie jako swiadek chrztu. No ok, w sumie kolo dupy mi lata jak ja beda sobie w aktach nazywac. Dla mlodej to juz jest chrzestna.
Wkurwia mnie taka powierzchownosc i krotkowzrocznosc. Ale ja jestem nienormalna, bo moje wyobrazenie o Bogu jest dosc specyficzne. Ja sie Go nie boje. Bo On jest MILOSCIA. A nie jak niektorzy jeszcze tluka dzieciom do glow, ze wszystko trzeba robic pod linijke i nie bladzic bo czeka nas kara. Wg mnie, czeka nas wybaczenie i milosc. I wskaznikiem wiary nie jest popierdykanie do kosciola 3 razy w tygodniu.
Ale jak mowilam... Ja nienormalna jestem. I dziec ta nienormalnoscia przesiaknie w domu. Bo nauczymy ja milosci.
00:31, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (6) »
Za duzo
za duzo mam w glowie, za duzo dookola, za iwle mnie mierzwi a mam za malo czasu. No niby czas jest, ale jak mam chwile ze Robak spi to spie z nia. Albo gnam sie wykapac. Niby jest lepiej, ale cholera jakos mi brakuje pisania.
Brakuje skakania po blogach. Dzisiaj poskakalam i mnie wzielo.
Nawet nie wiem od czego zaczac. Czasami zla jestem na siebie, ze teraz to tylko dziecko i dziecko. Ale jak na nia spojrze to mi serce topnieje. Bo wiem, ze jestem teraz dla niej calym swiatem. Wiem, ze z tego wyrosnie, ze zacznie widziec wiecej dookola. Boje sie, ze czas tak bedzie pedzil, ze sie nie zorientuje kiedy przestanie byc tylko moja. Niby i Nieblondyna jest, ale to calkiem cos innego.
Za to pomyslow mam jak jablkow antonowkow w sadzie. W salonie stoi maszyna do szycia, kanapa wymierzona, material nabyty. Bede szyla pokrowce na kanape. Olbrzymia jest. Ale bezowa i nie mam nic na zmiane jak do pralni oddaje. WIec postanowilam sobie uszyc. Nigdy nie szylam. Jakos nigdy mnie do roboty manualnej nie ciagnelo. A tu nagle podjelam decyzje ze ja sama i juz. W najgorszym razie skonczy sie na jaskach. Jak uszyje to sie pochwale.
Do tego filcowe arkusze zamowione, czesanka i igly. torby bede montowac, ozdoby... moze slomiany zapal, ale szczerze- ciesze sie, ze znow mi sie cos chce. Nawet ksiazki zamowilam, jestem w trakcie czytania- niewiele-ale w wannie czy na fajku mam cos tylko dla mnie. Taki maly prezent. Banalne, co?

No o Robaku tez napisze, bo co :) Rosnie jak na drozdzach, w niedziele 3 miesiace stukna. Leci ten czas. Caly czas na cycu, wciaga takie ilosci, ze ubieram ja w ciuchy 6-9mcy. Oczywiscie poza skala centylowa z waga jest, ale jest poza nia plynna- czyli utrzymuje sie ciagle w okolicach nieistniejacego 120 centyla. Mi z tym dobrze, zrzuci jak zacznie pelzac, opory stawia tylko moj kregoslup.
Troche mamy utrapienie z jej spaniem. Zasypia okolo1 w nocy i ciagnie pozniej do 6 rano. Cyc na spiaco i do 10 czy 11 dziecka nie slychac.  Wolalabym, by szla spac w kole 21ej ale sie nie da. Ani rytm dnia, ani wybudzanie w ciagu dnia... W dupie mam, nie pracuje, moge siedziec po nocy i odsypiac w dzien. Tyle ze troche meczace to jest. Przezyjemy. Moze sie jej jakos odmieni- na sile jej nie bede kladla bo to nie zmieni zbyt wiele- po prostu bedzie wyla w lozeczku.


00:15, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (1) »
piątek, 20 lutego 2009
po miesiacu
a nadal nieogarniam sie. Mloda ma miesiac i jeden dzien. Sciagnelam se trejsi hog, coby wiedziec, o co jej kaman. Oprocz tego ze wiem, ze ja cos boli- to tyle mi ta ksiazka dala. No i jakies bzdury laska smaruje jesli chodzi o karmienie.
Mloda zaczela po 4 tygodniach zycia ssac. Czyli dojarka oddana do poloznej, koniec poczucia -od krowy rozni mnie tylko to, ze siana nie jem.
Piekna jest, ale czemu mi nikt nie powiedzial, ze srednio spi sie 3h na dobe z niemowlakiem? Ze wszystkie placze na poczatku brzmia tak samo, ze siedzi i sie wyje razem z dzieciakiem?
Ze ma sie ochote rozwiesc, zwinac walizki i spitolic na biegun polnocny?
Oczywiscie ze to mija, ale wraca niczym bumerang po 12togodzinnym maratonie placzu.
Zaczynam miec dosc tescia i jego szanownej malzonki- teorie sprzed 40 lat mnie nie interesuja, a teksty ze mleko moje nie ma wystarczajacych wartsci odzywczych na zmiane ze mam mleko za tluste i to jej (mlodej) szkodzi doprowadzaja mnie do delirium przedmorderczego.
Telefonokomputer starego tez niedlugo bedzie mial testy latania i wodoodpornosci. Ja wiem, taka praca, ale do chuja pana, ci z usa to musza konferencje planowac na piatek wieczorem naszego czasu? Bedzie zemsta...

No i zaczynam mieszkanie doprowadzac do jako takiego wygladu. Choc na pania do sprzatania bym nie narzekala hihi:) Prasowanie sprzedalam wlasnie zonie tescia- i dobrze- ma zelazko ze stacja i obskoczyla 20 koszul co lezaly i nabieraly mocy urzedowej. Oczywiscie te najgorsze gnieciuchy. Przy okazji 3 koszyki reszty prania. No sama chciala, a obiecalam sobie ze pomocy w pologu nie bede odmawiac-szczegolnie jesli chodzi o prowadzenie domu. Odmowilam im oddania dziecka na weekend (powalilo ich?miesieczne dziecko na cycu oddawac?)

No i zapycham sie jedzeniem. W sumie z 20 kilosow zostalo mi 5-a tu juz mala roznica -piec czy piec i pol po lodach- i tak trza dupe ruszyc i tak.
Wiec wole miec troche przyjemnosci w tych meczarniach.

Ide fasolke dla chlopa obrabiac. Obiad lekko spozniony czas zaczac.

19:19, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 03 lutego 2009
A jak to bylo

W niedziele wieczorem sie dziwnie czulam- jakos nabuzowana energia. Stwierdzilam, ze to dlatego, ze sie nakrecalam na rodzenie i organizm oszalal. w kole 3 nad ranem poszlam spac.

Obudzilam sie o 9.40 spojrzalam na zegarek i mowie sama do siebie- ''no oszalalas idiotko, jeszcze masz do poludnia czas, zamykaj oczy i spij''. Jak tez pomyslalam tak prawie uczynilam, bo stwierdzilam, ze z pustym pecherzem latwiej sie spi. No i jak wstalam to zaczelo mi cieknac po nogach. Pieknie, pomyslalam, jeszcze w tej ciazy sie nie posikalam, zatem wszystko juz grane. I taka sikajaca po nogach poszlam do toalety. Tyle ze w toalecie zczelam sikac a cos co cieklo to cieklo sobie nadal.

Nastapilo szybkie obudzenie i olsnienie blondynki. Noz to przeciez wody mi odchodza, rzeklam znow sama do siebie uradowana. Zatem podnioslam jedrne poslady z toalety, zamontowalam pampersa i przeteleportowalam sie do lazienki by napuscic wody do wanny- po co to nie wiem :) no i po drodze zlapal mnie skurcz, bol jak na okres. A spoksik, mam jeszcze minimum 3 godziny, no panik. Ale zadzwonilam w miedzyczasie do chlopa, by skonczyl to co ma do zrobienia w pracy i sie pojawil za jakies 1,5h. jak odlozylam sluchawke to znow skurcz. Zamiast wanny prysznic, bo skurcze co 4 minuty. Moj misterny plan przyklejony do lodowki poszedl w pizzzdu. Mialam tam wanne, wlosy na walki, makijaz.

Mezu byl w domu 10 minut po telefonie, caly spanikowany. Bo ja, typowa blondynka chcialam jeszcze sniadanie wg planu zmontowac, zastanawialam sie nad fryzury zrobieniem, wypiciem kawy. Zdazylam jedynie kawe wypic :D:D:D

Dopakowalam jakies duperele do torby, pamietajac o krzyzowkach i ksiazce- no bo jak pierwsze dziecko, to porod 24h i sie wynudze jak mopsica.

Do szpitala jechalismy jakies 15 minut, zdazylam zadzwonic do rodzicielki na na porodowke, ze jade i niech sie szykuja, ale bez stresu, bo to pierwszy porod i mamy duuuzo czasu. Skad ja ten spokoj wzielam w sobie to nie mam pojecia, o sile wmawiania innym ze to jeszcze nie rodzenie nie wspominajac.

W szpitalu wybralam sobie pokoj, dostalam pilke i opakowanie grzanek. Skakalam jak pajac na pilce podgryzajac suchary i czytajac ksiazke. jak poskakalam, to po jakims czasie zaczelo skakanie mnie irytowac bo juz nie robilo mi dobrze. tzn zaczelam odczuwac skurcze w kregoslupie. Wygnalam starego na fajka, mowiac ze moze nie miec okazji przez najblizsze 20 godzin. Poszedl. I jeszcze ciacho mi przyniosl, bo MUSIALAM cos zjesc, przerazona perspektywa glodowania :)

Jak pochlonelam ciacho, wydzwonilam polozna i stwierdzilam, ze idziemy sie gazowac. Wybralam jedna z sal porodowych, dostalam butle z glupim jasiem i bylo wesolo. Rozwarcie 3 cm, wiec dupa... no ale polozna zadowolona, powiedziala ze szybko sie rozkraczam. Ja kompletnie nacpana, w zasadzie wsioryba czy 3 czy 30 cm. No ale po  godzinie czy moze wiecej oglupiania sie, po dziurze wyrwanej zebami w reczniku ktorym mial mi schladzac glowe stwierdzilam ze dosc i niech polozna cos wymysli.

Oczywiscie w trakcie zacpania kompletnego i podczas skurczu musialm sie zapytac (no bo mloda byla) czy ona w ogole kiedys rodzila. Kopara jej opadla, ale odpowiedziala nie- na co ja- to pieknie, teraz se dopiero poszaleje :) Na szczescie sie nie przejela i stwierdzila, ze to normalne.

Wymyslila wanne. Wanny nie pamietam, wysiedzialam w niej jakies 30 minut, zdazylam rzucic w powietrze kilka ku*ç%, nakazalam chlopu przyniesc moje ciuchy i zabrac mnie do domu, bo w dupie mam tp rodzenie-jak chce niech sam sobie rodzi. Podobno tez sie darlam przez chwile. Slurcze mialam nonstop.

Pamietam tyle, ze wyslalam go po polozna, coby sciagneli anestezjologa, bo zabije jak nie dostane ZZO.

Wyciagneli mnie z wanny, przyszedl anesto tryskajacy czarnym humorem- ale mi bylo wszystko jedno- nawet nie widzialam igly czy reszty sprzetu do zzo- widzialam tylko jak chlop mi zaczal zmieniac kolory- a to dobry znak by sie nie obraca :)

Dostalam ZZO i bylam w raju. Kazalam chlopu dac mi ksiazke, poloznej powiedzialam ze teraz odpoczywam. Zbadala mnie i okazalo sie ze 9cm jest, ale mam chwile by odetchnac. Przyszla po 10 minutach, powiedzialam grzecznie, ze moge zaczac rodzic, ale wolalabym rozdzial skonczyc. Strzelila mi fotke, bo w zyciu nie widziala (na 100 porodow) laski, co nawet ze znieczuleniem podczas partych czytanki sobie klepie :) Skonczylam rozdzial i jak obiecalam tak zaczelam konczyc rodzic :) 20 minut pozniej mloda byla na swiecie.

Bez naciecia, bez pchania na brzuch, z polewaniem olejkami.

 

 

Moze opis nie bardzo optymistyczny- ale tego sobie nie wyobrazalam. Chwilami boli tak, ze ma sie ochode pierdzielnac wszystko w diabli i wyjsc, ale to na szczescie mija :) Po porodzie, zapytana przez meza, czy chce jeszcze jakies dzieci-krzyknelam ze tak to ja moge i 10 urodzic. I nadal tej wersji sie trzymam.

 

19:38, foreverblond , zaciazone notki
Link Komentarze (5) »
obwieszczenie
Czyli miala baba swiety spokoj to se urodzila dziecko :)

19 stycznia, na miesiac przed terminem przyszla na swiat mala krolewna. 2970, 49.

I wlasnie dzisiaj zaczelam sie ogarniac :) Ciezka ciaza i porod to pikus. Jazda sie zaczyna, jak wracamy do domu :) Ale wiecie co? Warto :)
12:38, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (7) »
środa, 07 stycznia 2009
Szkola rodzenia
Wczoraj bylismy. Pierwszy raz. 5 par. Od razu sobie humor poprawiłam. Jestem najbardziej zaawansowana i w ciazy i w wiedzy. Podreperowałam sobie autoocene hehe. Normalnie laski maja termin na kwiecien. Ja na luty. I jestem najmniejsza. Wszystkie poza jedna przekroczyly bariere 20 kilo w koncowce 6go miesiaca. A ja sie swoimi kilogramami przejmowalam. No i opcja ze laski nie wiedza co to lozysko i inne takie. Ja nie mowie, by mialy wiedze lekarska, ale kuzwa, sa rzeczy ktorych w szkole ucza... podstawowej....

Ogolnie przyjemnie, Nieblondynowi te lekcje dadza wiecej niz mi- bo on jak zauwazono bardziej spanikowany niz ja. Oczywiscie, zapytaly, czemu ja jestem spokojna- w koncu w kazdej chwili moge rodzic. No to wyjasnilam, ze teraz za pozno na panike- trzeba urodzic i juz. A bez paniki wydaje mi sie to latwiejszym zadaniem. Oczywiscie boje sie- jednej rzeczy- tego pierdzielonego nacinania. Na szczescie miesnie kegla cwicze od lat, teraz zaczne masaze. Polozna-a nasza znajoma, ktora zrobila 399 porodow powiedziala, ze nacina sie w 20% tylko. I ze ona jeszcze nigdy nie nacinala. A pracuje w zawodzie 19 lat. Chyba chce na nia trafic :)

Wkurzyla mnie tam jedna panienka- wielka sama w sobie, taka przasna kobita. I jej przasnosc wyszla w toalecie. No kurrrwa, jak mozna zaszczac cala deske i tego po sobie nie wytrzec????  Jak sie nie potrafi z toalety korzystac to won pod drzewko czy w pole... No sa w koncu jakies granice.
A mialam pecha, bo za nia weszlam...

I Nieblondyn mnie zaskoczyl. Bo powiedzial publicznie, ze ciaza mnie zmienila, ze jestem jeszcze piekniejsza niz zwykle (dyplomata cholera hehe) i emanuje ode mnie dziwne cieplo i spokoj. No i dumnie stwierdzil, ze nie mam humorow, nie wyrzywam sie na biednym mezu oraz nie robie scen :) No i jak go nie kochac?
:)

No i wczesniej ogladalismy mieszkanie. Fajne ale bez tego czegos. Tyle ze w miasteczku, duze, z ogrodem... Drogie troche... Nie wiem, mamy chwile do namyslu. Pomysle o tym jutro :D
13:19, foreverblond , zaciazone notki
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 06 stycznia 2009
zastanawiam sie
moze i glupio, ale spalam przez ostatnie noce po 4-5h... Zgaga mnie meczy bo mala jest wielka i naciska na wszystko.
Zatem zastanawiam sie, czy jak skoncze lykac prochy powstrzymujace skurcze... to jak sie bysmy z Nieblondynem bzykneli to sa duze szanse, ze mala sie postanowi wypakowac?
Ja wiem, pytanie z serii napisz do brawo :)
14:49, foreverblond , zaciazone notki
Link Komentarze (5) »
Postanowienia
tak, tak...
Wlasnie mnie naszlo. Od kilku lat takowych nie robilam, bo sie potem frustrowalam. Dlatego teraz bedzie inaczej. Postanawiam sprobowac :) Teoretycznie mam checi. Ale poki co nie mam krzyczacego dziecka pod reka i moge sobie pogadac.

Na bank bede uzywac kalendarza. Do notowania bo chyba mam juz pampersy zamiast mozgu, nie pamietam kompletnie nic, jak juz cos mi smiga po glowie to nie wiem co.

Przestane byc zosia samosia i postaram sie dzwonic do ludzi nawet po to, by wypic wspolnie kawe. Pozbede sie opcji- ale ja nie chce nikomu przeszkadzac.
Bo chce przeszkadzac, chce, by sie cos dzialo, chce czuc, ze poza czterema scianami tez jest fajnie. Zaroslam normalnie...

Jak zmienimy mieszkanie bede wylazic z domu. Codziennie. Tu powinno pomoc dziecko, bo trzeba bedzie na jakies spacerki chodzic. A tu w lesie sie nie da.

Bede wcierala 2 razy dziennie zapas nabytych ostatnio kosmetykow antycelulitowych. Akurat sa promocje wiec zaopatrzenie wielkie. Czyli nie bede zapuszczona mamuska jak wiele z kolezanek dookola.

Bede sie bzykac jak kroliczyca. O tak. Kilka miesiecy bez seksu (z mojej winy- no nie winy-ale seks dla mnie jest jak flaki- moze nie istniec, mnie wsio ryba)
powoduje to, ze z wielkim brzuchem i zaczatkami rozstepow i tkanka tluszczowa na ramionach czuje sie jak inkubator na nogach a nie jak kobieta.

Wezme sie za meza. Tzn pomoge mu zrzucic slubne kilogramy- bo mu jest zle z nimi a ja mu wcale nie ulatwiam zadania- ciagle jem i jem i jem i jem... i tak jemy razem... Nie chce, by mi zdziadzial- juz mamy postep, bo wymienilam mu spora czesc garderoby- nie chcial nic kupowac dopoty nie schudnie. Jak schudnie- kupi sie nowe :) I od razu sie chlopak lepiej czuje.
Na razie mamy postepy z jego luszczyca. Smaruje sie  kremami, lyka omege, bierze kapiele- ale to na mojej glowie, bo przeciez facet sie nie przyzna, ze mu zle.

Naucze sie pisac po francusku bez pomocy worlda.

Za jakis czas zloze aplikacje do Nestle. Tak- szukam pracy :)


Niezle jak na poczatek :D
14:39, foreverblond , off topic
Link Dodaj komentarz »
zapomnialam
mozna obstawiac, ile kilo wrzucilam poki co. Dodam, ze przez pierwsze 6 miechow mialam 4 na plusie.
Kto widzial fotki- niech sie nimi nie sugeruje heheh :) a jakby co, to te co maja gg moga linka dostac :D


14:01, foreverblond , zaciazone notki
Link Dodaj komentarz »
nadganiam
zaleglosci. Bo Vee mnie dorwala na NK i przypomniala ze blog istnieje jeszcze. No i tak pomyslalam, ze skoro jest odwiedzany, to nie bez powodu.
Zatem w teleekspresowym skrocie:
Na poczatku grudnia pojechalam do PL. Na tydzien tylko, bo z brzuchem cholerka ciezko, Nieblondyn panikowal ze rodzic zaczne jak nie w samolocie, to w nieludzkich warunkach na korytarzu w jednym z przypadkowych i przepelnionych warszawskich szpitali. Tez sie balam, ale chcialam zobaczyc sie z rodzina i przyjaciolka. Bo inaczej by mi wyszedl bilans niewidzenia ich ponad pol roku.

Mielismy kupic mieszkanie, zdecydowalismy sie, spotkanie w banku telefon do wlascicielki i dupa. Sprzedala komus innemu, bo stwierdzila, ze pewnie bedziemy chcieli sie targowac. Myslalam ze france zastrzele. A ja spokojna sie przez ciaze zrobilam.
Mieszkamy zatem nadal w lesie, gdzie kurwa jak ksiezniczka mam wszedzie daleko.
Znalezlismy domek. Cena juz spadla przez ostatnie 3 miesiace o 60tys. Wiec moze... A dzisiaj o 19ej ogladanie mieszkania w miasteczku. Jak nie krzykna wscieklej ceny, to moze bysmy tam smigneli, poczekali chwile, bo nawet tutaj ceny nieruchomosci spadaja a i prowizja banku na kredyt jest teraz mniejsza niz 2 procent :)

Robie zakupy przez net, nie laze, nie przemeczam sie. Ogolnie nakaz lezenia. Faszerowanie sie prochami na powstrzymanie akcji porodowej.
A wszystko sie zaczelo 28go grudnia. Odwiedzalismy 2 kumpele w roznych szpitalach. Pierwsza dalej, jak juz jechalismy zaczelo mnie cos rwac w prawym boku. Niby nic, ale troche mnie wkurzalo, bo to drugi dzien. Potem pojechalismy do mojego szpitala, gdzie urodzila nastepna kumpela. I jak na blondynke przystalo, blyskotliwie zauwazylam, ze skoro jestem w swoim szpitalu i maja moje akta, to czemu sie nie podpytac?
Tak sie podpytalam, ze po podlaczeniu mnie do ktg postanowili mnie zostawic. No genialnie. Skurcze regularne (kurrrrde, nic nie czulam skurczowego), szyjka skrocona przez 5 dni o ponad polowe...
Panika i panika...
Ale w niedziele ustawili mi leki i do domu. Pod warunkiem, ze nie bede biegac po domu i robic porzadkow, bez maratonow po schodach, bez spacerkow i non stop praktycznie na lezaco. Na 2 tygodnie, by ciaza miala 36tygodni. Zreszta na 3 polozne i 2 lekarzy kazdy inne terminy podawal. Z usg wyszlo ze mala miala tydzien wczesniej 33_5 a tu mi mowia ze jeszcze nie mam 33go... A hak im w smak, wazne ze mala jest duza (dla niej, nie dla mnie) i zdrowa. A ze jej sie spieszy, by sie do mamuski przytulic to inna sprawa.

No i przez przypadek okazalo sie, ze moje nawracajace infekcje to nie infekcje. Ze to wirus, ktory w razie ukazania sie podczas porodu moze zabic niemowle. Czad kurwa, czad. Szczescie, ze nie odpuscilam i przy drugim nawrocie doczlapalam sie pieknie wydepilowana do lekarza i NAKAZALAM mu postawic diagnoze. Bo infekcje normalnie przez telefon sie leczy :) tzn telefon, wysylka recepty i tyle.
Zaczelam brac zatem prochy na wirusa, coby sie uspil i nie zaszczycil nas swoja obecnoscia- bo CC. A ja nie chce CC.

A dzisiaj pierwsze zajecia w szkole rodzenia. Jak sie uda zrobic ze 3 lekcje -a sa co tydzien to bede szczesliwa. Za 5 dni koncze brac prochy wstrzymujace akcje porodowa... Czyli moge sie nie wyrobic hehehe :)
Ale jak zwykle na luzie...
13:56, foreverblond , codziennik
Link Dodaj komentarz »
środa, 10 grudnia 2008
skrajnie
bo ja albo robie nic, albo zapierdzielam jak mala ciuchcia. No i teraz ledwo sie ruszam. Zaatakowalam mieszkanie. Podlogi znaczy sie. Na kolanach, ze szczota ryzowa. Plecow nie czuje, rak nie czuje i wygladam jak siodme dziecko baby jagi. Zaraz przyjdzie kumpela od ubezpieczen, a ja musze sie doprowadzic do porzadku. ALe juz mi sie nie chce, po prostu nie mam nawet sily dupy do wanny wsadzic.
Szafki tez w kuchni pomylam, bo akurat jedna przetarlam i glupio wygladala taka jedna czystsza.. a ze szafek mam od groma... a moglam polezec...

no i teraz szybko sie uczesac, zalaczyc usmiech i byc pikna. Chyba niekoniecznie mi to wyjdzie :)

16:18, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (2) »
zza zaspy
bo od 2 tygodni sypie. Od 3 dni non stop. Ale ze sasiad olewa opcje odsniezania strefy ogolnej a dba tylko o swoja( a jest sukinkot oplacany za to) to jest slizgawica i nawet balwana nie moge wyjsc zrobic, bo przejscie do samochodu grozi polamaniem konczyn. Zreszta 4 wielkie psy srajace wszedzie dookola tez mnie zniechecily. Balwana zrobie w przyszlym tygodniu w Polsce. A tak.
Jade na tydzien, Nieblondyn panikuje, ze urodze w tym czasie na dodatek w nieludzkich warunkach (no w porownaniu do tego co tutaj jest, to mozna uzyc tego przymiotnika). Zaczynam sie pakowac, ale nie biore suzo rzeczy. Prawie na pusto pojade, a wtedy zabiore troche ksiazek. Bo nie mam co czytac.

Mam zdjecia brzucha. Na NK oczywiscie :) bo tutaj Gal Anonim przeciez. Ale sa tacy, co widzieli, prawda Vee? :D

Przez ten pseudokryzys finansowy nie pracuje od 3 tygodni. Bo nie ma zamowien. A jak nie ma zamowien, to nie mam co kontrolowac produkcji. Czyli siedze w domu, spie i probuje sie ogarnac z lekka. Ale szczerze mowiac, to takiego lenia nie mialam od bardzo dawna. No i wstrzymali zatrudnienia etatowe na rok przyszly:( a ja juz sie cieszylam, ze kilka mcy po porodzie, do pracy bede zapylac. No posiedze sobie znowu w domu.
Do tego prezenty... nie mam pomyslow. Nie mam ochoty lzic po centrach handlowych, bo tam dziki tlum, czesc tlumu to nie dosc ze dziki, to w dodatku niemyjacy sie tlum. Poki co mam czesc prezentu dla Nieblondyna. No i perfumy albo dla ojca albo szwagra. a reszta w lesie. Zasypanym lesie.

Ide popatrzec co u Was, bo mnie sto lat nie bylo


11:51, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (6) »
środa, 19 listopada 2008
leniwiec
Choc niezupelny.
Ciasto wyszlo z piekarnika- jablecznik czekoladowy. Zachciewajka taka. Niech stygnie delikatnie, goscie przyjda to bedzie akurat. Wczoraj bylismy u znajomych, dzisiaj oni wpadna do nas. Wole byc u siebie, na kanapie, jak mi sie cos zachce to mam wszystko na miejscu... Wygodnictwo- mozliwe.
Maja dwojke dzieci- 2 i 4 lata. Wczoraj daly popalic. Dzisiaj moze spokojniej bedzie. Wszystkie male durnostojki (moja kolekcja sloni) zostala przetransporotowana na wyzsze pietra. Szachy do sypialni. Kwiatow nie ruszam- najwyzej czeka dzieci biegunka. No stress at all. Moze zelazko schowam jeszcze, bo moze sie okazac, ze komus przez zupelny przypadek na glowe spadnie.

Szukam biletow do PL, przed swietami bede- pewnie tylko na tydzien- ale zasze cos. Zrobie sobie maly szopping hehe, moze uda sie z ojcem pogadac po ludzku.
Powroce do cywilizacji na chwile :D

17:21, foreverblond , codziennik
Link Dodaj komentarz »
ku pamieci mieci kupa
wpisal sie alojzy dupa...

No mocno mam nie po drodze do bloga. 2 tygodnie z takimi jazdami, ze szok. Nie wiem czemu, ale koncowka roku od kilku juz lat jest taka, ze wszystko sie pierdoli. Dokumentnie wszystko.

W zeszlym tygodniu zaliczylam 3 pelne dni na silnych lekach uspokajajacych. Pisalam juz, ze ojciec moj chleje. No i doszlo do extremy, czyli tego, co przewidywalam. Wypierdzielili go z roboty ze skutkiem natychmiastowym. Za chlanie oczywiscie. Zadzwonila matka z placzem, w stanie przedzawalowym, czy ja moge cos zrobic. A co ja wrozka magiczka jestem??? To, ze kumpel zalatwil mu te prace kilka lat temu nie ma znaczenia- ojciec byl ostrzegany i wpierdzielil sie na wlasne zyczenie. Kumpel i tak mial wyrzuty sumienia. Nie wiem czemu, w konu jakby przepity ten mozg ojca nie byl to jednak jeszcze jest. No ale stan mamy, jej zajebista pensja (700netto) na utrzymanie dwojki doroslych... Do nadcisnienia jak dolozymy astme i menopauze- obraz nedzy i rozpaczy wychodzi.
Ojciec od kilku dni nie pije, napisal do mnie ze go wywalili. Szczesciem w nieszczesciu jest to, ze nie dostal dyscyplinarki. Stwierdzil, ze moze ta sytuacja sprawi, ze sie ocknie.
Ma sie zaszyc i zaczac chodzic na terapie. Jedyne rozwiazanie teraz. Jak bedzie pil- nie zobaczy wnuczki. Za duze ryzyko. Nieblondyn i tak chce z nim pogadac (ciekawe kto bedzie za tlumacza robil), opierdolic troche. Nie wnikam jak i co.
O rodzinie Nieblondyna nie wspominam, bo to pobija nawet brazylijskie telenowele. Najbardziej mnie zastanawia, jak starzy (80-90 lat) ludzie zyjacy podlug zasad katolicyzmu moga byc takimi hipokrytami, klamcami i zwyrodnielcami. Ci mlodsi (60) czyli syn i corka- Tesciu i jego siostra- tesciu w dupie, bo nie ma jak sie bronic, a corka- siostra jakia bym wyjebala na ksiezyc. Swiat w tym roku z nimi nie bedzie- beda z Tesciowa w atmosferze prawdziwej milosci i szacunku. Mowilam juz, ze kocham tesciowa?

Poltora tygodnia wolnego, jutro ide do pracy. Moze nawet jakies ciacha upieke. Znow mi sie czegos chce. Spac mi sie tez chce.
14:35, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (1) »
środa, 05 listopada 2008
a mysle sobie
Bo mimo utartego stereotypu- Blondynki tez mysla. Ja tak mysle, ze szmata w reku, miedzy kuchnia a salonem, ze chyba nadszedl czas, by sie wkurwic. I tupnac noga.
Mysle, co lepsze- dom czy mieszkanie. Niby dom, bo ogrodek, bo sypialnie na gorze, a zycie na dole, ale bieganie po schodach z mala, potem z mala i brzuchem po to, by ogarnac ten caly pierdolnik (no nie uwierze, ze dzieci nie brudza- moze mniej jak ciagle spia, ale z tego etapu wyrastaja).
Mieszkanie- minus jeden wielki- nie wiadomo na jakich sie sasiadow trafi. Jak sie znajdzie spory apartament- to i balkony wielkie maja, mozna sobie sadzic co sie podoba. No i cena nizsza, bo nie obejmuje kosztu ziemi.
Wole tansze mieszkanie chyba, niz dom. Mieszkanie moge zmontowac z 4ma sypialniami. Domy ktore sa teraz na rynku-maja max 3. Mieszkania z zalozenia sa zawsze w centrum miasta(eczka), wiec odpada problem mojego braku prawka. Halas? Przeciez wszedzie zakladaja okna dzwiekoszczelne. No i nie wszedzie tiry zasuwaja non stop. A i sprzatanie ladnie wyjdzie, bo wszystko na jednym poziomie.

A czemu mnie rozmyslanie wzielo? Bom sie zdenerwowala. Odkad zaczelam pracowac, Nieblondyn robi dokumentnie NIC w domu. I mna strzela. Po ustaleniach, ze ja w ciezkiej chemii babrac sie nie bede- piekarnik myje sie od wrzesnia. Oczywiscie tekst 'trzeba umyc piekarnik, bo to niebezpieczne dla zdrowia' co tydzien sa w powietrzu. A wypuszcza je jak baki wlasnie Nieblondyn. Ostatnim moim komentarzem bylo, ze sam sie nie umyje, a ktos juz obiecal. Bez odzewu.

O lazience i kiblu nie wspomne. Niby blota nie ma, ale do jasnej ciasnej woda jest tu niesamowicie twarda i kamien nawet na zarowkach osiada :) Opcja przetrzymania nie wchodzi w gre, bo jednak ja codziennie swoje wylezec w wannie musze. Oczywiscie, oplukac wanne nalezy i to sie czyni. Ale z zalozenia raz na tydzien trzeba ten kamien wszedobylski usunac. Kabina, wanna, umywalka, krany. Wytrzymalam 10 dni, wkurwilam sie i podziekowalam za pomoc. Kibel w koncu tez trzeba myc systematycznie (no chyba, ze ktos nie uzywa domowego.-a wszelkie potrzeby zalatwia poza domem-znam taka pare- oszczedzaja na chemii gospodarczej i wodzie).
Oczywiscie, trzeba porozmawiac. Nie walic focha, tylko rozmawiac. Komunikacja i inne takie.
Najbardziej mnie jednak wkurwia fakt, ze to Nieblondyn jest pedantem a nie ja. Ja mam latke balaganiary. Tyle, ze jak ja sprzatam, to mozna z podlogi jesc(pytanie tylko-po co), a jak On- to wszystko piekne na pierwszy rzut oka. A w rogach moga byc zwloki much, pajakow-ale tego nie widac.
Musze go opierdolic, bo jak sie wpakujemy w dom na trzech poziomach, to zdechne tam w ramionach mopa i sciery. A Pan Maz bedzie sobie na kanapie skakal z kanalu na kanal. Bo zmeczony jest.
Czarny scenariusz? Nie, jeden z mozliwych. Jak sie chlop przyzwyczai, to ciezkie bedzie wprowadzenie zasad, jakie byly na poczatku. Ale nie, ja juz sie nie lapie na opcje- kochanie, zmeczony jestem. Bo ja tez padam na cyc. I wcale nie mam hormonow, co mi ulatwiaja latanie na szczocie.
Zapuszczam sobie mix operowy (nie wiem czemu, ale przy nim sprzata mi sie z radoscia) i ide przestawiac sprzeta w kuchni. Cos mi tam nie gra i juz.

12:24, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (3) »
wtorek, 04 listopada 2008
eciu peciu
Wlasnie zakonczylam tygodniowa racje prania. Nawet bylam na tyle mila, ze zadzwonilam do sasiadki z info, ze jak chce, to moze sobie juz dzisiaj pralke czy dwie nastawic. Niby duperela, ale z poprzednimi sasiadami tez mielismy taki uklad- czasami zostaje wiecej prania i jeden wieczor dodatkowy dodaje troche spokoju. Glupia posciel czy reczniki- a jednak nie zawala lazienki.

Nieblondyn w Paryzu, na targach. Wraca jutro wieczorem. W sobote znow bedzie wylatany. LA tym razem. Moze i o GAP zahaczy. Ma nakaz znalezienia specyfikow Farouka. Bo sa zajebiste. Tyle ze w europie ceny sa jakies nieziemskie. Nie, bysmy musieli oszczedzac, ale cholera nie widze powodu, dla ktorego za ta sama rzecz nalezaloby placic drugie tyle.
Z poprzedniego jego wyjazdu dostalam mini kosmetyki La Prairie.Zel pod oczy, krem nawilzajacy, kremy do rak, balsam do ust.  Tubki po 5ml- ale to sporo, biorac pod uwage, ze krem pod oczy sprzedaja w 15ml sloiczkach. Spodobaly mi sie musze przyznac. I nastepne dostane (2komplety) po jego powrocie z USA. Ciesze sie, bo jak p'ogrzebalam w necie... KURWAAAAAA jak moze sloiczek kremu kosztowac 750CHF??? Mialam plan, ze sobie cos z ich serii (krem) nabede. Bo dostalam bony na urodziny i ladna kwota jest. Ale szkoda mi wywalic 250 na 15ml kremu pod oczy. Fakt, ze widac roznice przed i po uzyciu do mnie nie przemawia. Wole nowe jeansy, bo te co mam, zaczynaja cisnac. Wole torebke, czy jakas bluzke, ktora przykryje i ogrzeje troche brzuchol. Albo buciki :)
Mam jutro wolne, bo sie postawilam. Poszlam do szefa (ale z niego fajne ciacho- no ale popatrzec to mi jeszcze wolno) i powiedzialam, co mysle o byciu w biurze 6h i pracowaniu przez 10minut. Tym bardziej, ze oboje wiemy, iz nie musze pracowac, bo moja pensja i tak nisko wypada w porownaniu do wkladu Nieblondyna. Powiedzialam tez, co mysle, o traktowaniu mnie przez jednego z jego podwladnych jak idiotki- bo prace co wykonalam w 10 minut nawet niepismienne dziecko by zrobilo w max40. A jego kumpel w ciezkim szoku i jak to mozliwe ze zrobilam. To ze zdazylam jeszcze kawe wypic i poplotkowac w tym czasie przemilczalam, bo to jakas farsa. No i teraz jestem na telefon. Dzien wczesniej maja dac znac, jak bede potrzebna. Ja bede zadowolona i oni. Bo ja sie i z domem ogarne, nie bede kluc w oczy czytaniem ksiazki w pracy (no cos trzeba robic) wyspie sie. A oni jak beda mieli co do roboty- wiedza gdzie jestem.
Nieblondyn tez sie wylaczyl- powiedzial im, ze ja dla nich pracuje a nie dla niego i niech ze mna gadaja jak cos chca, a nie przychodza ze wszystkim do Pana Meza. Pan Maz nie istnieje w pracy. Podoba mi sie to podejscie :)

Popijam winko. Jeszcze slubna butelka. 12 sztuk zostalo. Na CiPach nie napisalabym, bo by wszlo, ze mloda z FASem, wodoglowiem, brakami ogolnymi sie urodzi.
A w TV drugi raz w tym tygodniu Zyje sie tylko dwa razy. Mowilam juz, ze jestem zakochana w Jamesie? Jamesie Bondzie oczywiscie. A jutro wchodzi do kin najnowszy... hmmmmmmmm

21:20, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (1) »
olaboga
Meczaco mi. 7my miesiac. Nawrot mdlosci i wymiotow. Rosne. Mam mleko. I nie, nie skacze z radosci, bo czuje sie jakbym nosila plecak wypelniony 30kg cegiel. Brzuchem wycieram blaty, sapie jak babcia, jest mi po prostu niekomfortowo. Zazdroszcze tym kobieta, ktore w ciazy czuja sie piekne, sprawne, maja mase energii. Ja odkad zaczelam pracowac padam na pysk. Fakt, fajnie jest, bo chociaz ludzi widze, mozna pozartowac, popierdolic o dupiemaryni ale nie bede zgrywac bohaterki. Mecze sie jak mops. W spodnie ciazowe w sajzie s tez juz sie nie mieszcze. Mala postanowila sobie rosnac. Akurat teraz jak chlop ciagle w delegacjach, a ja sama z tego lasu nie wybede. Szczegolnie na dluuuga wycieczke poszukiwania czegos na tylek.
Tak, marudniks, wersja zaktualizowana dziala. Bez zarzutu. Ale taka jest cholera rzeczywistosc. Normalnie robie sie gruba, marudzaca baba :)
19:54, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (2) »
wtorek, 28 października 2008
28
dzisiaj peklo.
I calkiem mily dzien. Przy 30 pewnie bedzie jakies zalamanie, ale na razie takowego ani sladu. Krotki dzien w pracy, kumpele mnie na lancz zaprosily, bylo sympatycznie. Potem wrocilam do domu, walnelam sie spac. Przed 17 zadzwonila tesciowa- nie zrozumiala sie ze swoim facetem i brak zakupow uniemozliwil kolacje co zaplanowala, bym sama w domu nie siedziala. Spanikowana byla i pelna obaw, ze sie obraze. Wariatka hehe. Na szczescie zanabylam jakies pieczywo i kolacje juz zdazylam wszamac. Mam leniwy wieczor. Zmiana czasu i ciemnosc o 18ej powoduja u mnie zachowania niedzwiedzie.
Od jutra zmieniam profil w pracy, przenosza mnie z bzdurnego skanowania do dzialu customer service. Bede lacznikiem miedzy produkcja a klientem. Szybko sie ockneli, nie ma takiej osoby. Nie mam pojecia jakim cudem ta firma funkcjonuje. Ale to nie moj problem.

ide do piwnicy, zlapie jakies winko. Bo szampona nie wypije-a odgazowac mi butli dla jednej lampki szkoda. I wypije swoje zdrowie. Zdrowie Starej Dupy :)

Szkoda tylko, ze Nieblondyn daleko.

18:29, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (5) »
poniedziałek, 27 października 2008
piecze sie
nastepne ciasto. Wszystko na ryzyk fizyk, wiekszosc z netu. Teraz cos w stylu keksa. Troche znmodyfikowalam, ale zastanawiam sie, jak laska zmiescila to ciasto w keksowce i jak jej nie wyplynelo. Moja keksowka ma 40cm. Jest wielka i zapelnniona ciastem. Do piekarnika nie zagladam- nie chce sie wsciekac.  Ale cena za eksperyment musi byc.
Pieke na jutro do pracy. Podobno taka urodzinowa tradycja. Zrobilam blache marmurka, dwie takiego karmelka z platkami migdalow na ciescie francuskim, keks w piekarniku-jak wyjdzie zrobie drugi. No i chce male buleczki z rodzynkami. Odbija:)
Nieblondyn wyjechal do NYC w poludnie. Nie wiem z kim bede swietowac. Nawet z ksiazka nie moge, bo wszystko przeczytalne. Niby zanabylam Foletta po ingliszu, kontynuacje filarow ziemi, ale jakos mam zerowa motywacje.
Kumpela wpadnie dzisiaj na kawe, tak za godzinke, poprobuje wypiekow, oceni :D
No i poplotkujemy.

Znalezlismy dom. Dom-mieszkanie, w miescie ale cisza, cieple, takie jak mi sie kiedys po nocach snilo. Spodobalo mi sie juz jakies pol roku temu, jak przypadkiem ogloszenie zobaczylam. Nieblondyna tez zauroczylo. Ma tylko jedna wade.kurewsko drogie. 800tysi.Naszych tysi. Kredyt na 100 lat. Najpopularniejszy tutaj. Poterzebuje w totka wygrac. banke eurosow bym chciala. Czyli nawet nie szostka do trafienia.

Brzuch mi wywalilo. Ciezko samej buty wiazac. Szok normalnie. W sobote zaczynam 7miesiac (z kalendarza). 6,5 kilo na plusie. Chyba nie jest zle. Moze do 30 do konca nie dobije.

4 pralki do zrobienia-ale jeszcze ani jednej nie nastawilam. Niby po to wolne mam w poniedzialki. Dupa a nie organizacja chcialoby sie powiedziec :) Ale polenie sie, co mi tam.
16:40, foreverblond , codziennik
Link Komentarze (2) »
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8
następne
| < Maj 2012 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
  1 2 3 4 5 6
7 8 9 10 11 12 13
14 15 16 17 18 19 20
21 22 23 24 25 26 27
28 29 30 31      
Ostatnie wpisy
  • Jestem
  • Chrzest
  • Za duzo
  • po miesiacu
  • A jak to bylo
  • obwieszczenie
  • Szkola rodzenia
  • zastanawiam sie
  • Postanowienia
  • zapomnialam
Zakładki:
Codziennik
AlkoElka
Apoli Aseks
Blisko nieba
Czarownica nieZla
Czkawka
DHarma
Dzien po dniu
Dziumdziowo
Gatki Yneski
Haneczka
Intrerpretatrix
Kakunia w duecie
Kobieta na skrzyzowaniu
Limuzyna
Mercader
ML
Mozarcik
Mr Pit
Nic nie robi
Nishka i jej dialog
Polowanie na jelenie
Pussycat
Szczera Kocica
Ta druga
Uwaga Marudzi
Veanka
Veeva
Zaslyszane
Zosia w Dublinie
Foto
Agata
Exotique w swiecie
Fun jak dla mnie
Aaby sprzedac
Ajj i fotkapeel
Biale kozaczki
Fotka pe el
Podrobki
Z naszej klasy
Kuchnia
Blondi gotuje
Lekarze
Maruda
Morfeusz
Pani Doktor
Panie Doktorze
Za murem
Kakunia
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog